Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchenne wyzwania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchenne wyzwania. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 sierpnia 2016

Nalewka jeżynowa z miodem

Witajcie Kochani,

Jeżyny jeszcze są i do tego są bardzo smaczne – teraz mają najwięcej aromatu. W zeszłym roku o tej porze nastawiliśmy nalewkę jeżynową. Dopiero teraz dzielimy się przepisem, ponieważ leżakuje, a raczej dojrzewa długo – co najmniej 6 miesięcy. Smakuje rewelacyjnie i zebrała mnóstwo pozytywnych opinii wśród przyjaciół i rodziny. Rozgrzewa a jej słodycz jest wyważona. Ma wiele walorów zdrowotnych – zawiera dużo witaminy C, więc będzie dobra na przeziębienia. Jeżyny są bogate w przeciwutleniacze, czyli antocyjany, które dobre są dla serca. Nalewki z jeżynami polecane są szczególnie dla osób z chorobami układu krążenia. Zatem nastawcie ją póki sezon na jeżyny nie minął a w zimowe wieczory lub wiosenne przesilenie będzie jak znalazł. :)
Nalewka jeżynowa z miodem

poniedziałek, 30 maja 2016

Chleb na zakwasie – pełnoziarnisty żytnio – orkiszowy z siemieniem lnianym

Witajcie w te ostatnie majowe dni,

Jak Wam mija maj? W sumie powinniśmy spytać jak minął, bo to już końcówka maja. ;) Mamy nadzieję, że czerpiecie garściami z sezonowych produktów i korzystacie z ciepłych dni. My dokładnie tak robimy. :)

Pisaliśmy ostatnio, że musimy trochę więcej kombinować w kuchni. Ania musi być na specyficznej diecie opartej na niskim indeksie glikemicznym oraz unikać wielu produktów. Przeorganizowanie kuchni i pomysłów na gotowanie chwilę nam zajęło i właśnie tym była spowodowana cisza na blogu. Ale wracamy pełną parą. Ze zmian, choć niby niewielkich to jednak kluczowych w naszym odżywianiu, wyniknęło wiele dobrego. Między innymi zaczęliśmy piec domowy chleb na zakwasie. Chyba nie musimy pisać, że nie ma cudowniejszej woni w domu niż unoszący się aromat świeżo upieczonego chleba, zwłaszcza tego na zakwasie. Dlatego dziś mamy dla Was przepis na taki domowy chleb. :)
Cudowny domowy chleb na zakwasie

Zakwas wykonaliśmy od podstaw według przepisu z polecenia Ewy na blogu http://baby-w-kuchni.blogspot.com/2015/01/zakwas-zytni-wg-hamelmana.html. Znajdziecie też tam wiele rad i wskazówek – bezcennych na zwłaszcza na początku takiej przygody jaką jest samodzielne pieczenie chleba. Wyhodowaliśmy zakwas z mąki żytniej razowej drobnej, typ 2000. Tej samej mąki używamy do pieczenia chleba. Wiele inspirujących przepisów na chleb znajdziecie również wspomnianym blogu http://baby-w-kuchni.blogspot.com/p/chleby.html.

Chleby które pieczemy to zawsze chleby pełnoziarniste. Bazą zawsze jest mąka żytnia razowa, czy pełnoziarnista. Czasem ląduje w chlebie także mąka orkiszowa lub gryczana. Zależy wszystko od naszej inwencji. Takie pieczenie domowego chleba daje nieorganiczone pole możliwości wzbogacania takiego chleba różnymi dodatkami – suszone pomidory, zioła, czarnuszka, siemię lniane, słonecznik i wiele wiele innych. :)
Razowiec z siemieniem lnianym

Dziś podajemy bardzo prosty i sprawdzony przez nas przepis na chleb żytnio-orkiszowy z siemieniem lnianym. Ładnie wyrasta i zawsze nam wychodzi. Długo zachowuje świeżość, nie kruszy się, cudnie pachnie i jest przede wszystkim pyszny oraz zdrowy. Nie jemy już innego, tylko domowy. Zarażamy skutecznie przyjaciół i znajomych manią pieczenia domowego chleba na zakwasie. ;) Polecamy! :)

poniedziałek, 23 maja 2016

Warsztaty kulinarne w restauracji Ganesh Manufaktura – kuchnia indyjska

Witajcie Kochani po długiej ciszy,

Dawno nas tu nie było. Stęskniliśmy się. :)

Dziś przychodzimy do Was z relacją z warsztatów, w których ostatnio braliśmy udział. 23 kwietnia spotkaliśmy się w łódzkiej restauracji Ganesh Manufaktura, by zgłębić tajniki kuchni indyjskiej oraz nauczyć się czegoś nowego. 
Ganesh Manufaktura
Zostaliśmy tam zaproszeni wraz z grupą łódzkich blogerów kulinarnych. Była to świetna okazja także, by się poznać i miło spędzić czas. Wraz z nami była także Małgosia z Alicja w krainie garów, Karolina z Dziękuję Było Pysznie, Karolina z Cook yourself oraz Angelika z Wife with knife. Naprawdę stworzyła się fantastyczna atmosfera w czasie warsztatów, bo grupa była świetna. :)

Tapinder Sharma to założyciel i właściciel sieci restauracji Ganesh, niesamowity i bardzo ciekawy człowiek. Tapinder wraz z szefem kuchni w  Ganesh Manufaktura – Danim poprowadził dla nas warsztaty. 
Ania i Tapinder Sharma

środa, 27 stycznia 2016

Orientalna kaczka w pomarańczach

Witajcie w tę styczniową aurę,

Czy Wy też tak macie, że jak zimno za oknem nachodzi Was ochota na orientalne smaki? My zdecydowanie tak. Za pewne dlatego, że nic tak nie rozgrzewa jak takie aromaty i człowiek od razu czuje się lepiej po uwolnieniu kilku endorfin. :)

Orientalna kaczka pieczona z pomarańczami to nasza propozycja na dziś. Polacy jedzą wciąż mało kaczek i myślimy, że warto to zmienić, bo to bardzo wdzięczny materiał kulinarny. Nasz przepis nie wymaga wiele wysiłku, a efekt jest pyszny i aromatyczny, w sam raz na zimowy obiad. Czasu wymaga jedynie jej upieczenie. Resztki warto wykorzystać na kolację lub do sałatki do pracy. :) Polecamy, bo to kaczka palce lizać. :)

Orientalna kaczka w pomarańczach
Orientalna kaczka w pomarańczach

Składniki:
- 1 kaczka (nasza miała około 2,3 kg)
- 2 duże pomarańcze
- 2 łyżki miodu
- skórka otarta z 1 pomarańczy
- ½ łyżeczki soli (możecie dać więcej my po prosto solimy mało)
- ½ łyżeczki mielonego kardamonu
- ½ łyżeczki mielonego suszonego imbiru
- 1 łyżeczka cynamonu
- ½ łyżeczki mielonej trawy cytrynowej
- ¼ łyżeczki mielonego ziela angielskiego
- ½ łyżeczki czarnego mielonego pieprzu
- 6-7 goździków
Cudownie pachnące pomarańcze

Aromatyczne przyprawy

Wykonanie:
Z miodu, soku wyciśniętego z połowy jednej pomarańczy, skórki z pomarańczy oraz wszystkich przypraw robimy pastę. W zależności od użytego miodu będzie rzadsza lub gęstsza. Nacieramy nią kaczkę na zewnątrz i w środku dokładnie. Staramy się by zużyć całą pastę. Do środka kaczki wkładamy 3 goździki. Odstawiamy na godzinę. Po tym czasie pomarańcze a dokładnie 1,5 pomarańcza kroimy w plastry. Zostawiamy 3-4 plastry do ułożenia na kaczce a pozostałe wkładamy do środka. Plastry pomarańczy ułożone na kaczce przypinamy do niej goździkami (każdy plaster goździkiem).
Przypinamy kaczce pomarańcze goździkami
Układamy w brytfannie do pieczenia lub w naczyniu żaroodpornym – co ważne nie przykrywamy podczas pieczenia. Jeżeli wytopi się dużo tłuszczu to trzeba go w czasie pieczenia zlać, zwłaszcza jeśli zależy Wam na chrupiącej skórce. Pieczemy w 180 °C a czas pieczenia zależy od wielkości kaczki - stosowaliśmy przelicznik w przybliżeniu 1 godzina i 10 minut na 1 kg mięsa. Nasza kaczka piekła się 2,5 godziny. 
Można już kaczkę zajadać
Wyszła pyszna i niesamowicie aromatyczna. Polecamy serdecznie! :)

Pozdrawiamy aromatycznie,

Ania & Piotrek



poniedziałek, 25 stycznia 2016

Nalewka z bazylii

Witajcie Kochani,

Jak Wam mijają zimowe dni? U nas zima pełną gębą, że tak to ładnie określimy. :)

Dziś mamy dla Was przepis na nalewkę bazylikową. To nie tylko wytrawny eliksir pomocny w wielu dolegliwościach, ale także smaczny ziołowy trunek. Robicie nalewki lub lubicie je pić? Macie jakieś ulubione? Mamy kilka takich przepisów w zanadrzu, ale zaczniemy od bazyliówki ze względu na to, że jest szybka w wykonaniu i skuteczna w działaniu. :)

Nalewka z bazylii pomaga w bólach żołądka oraz niestrawności poprzez działanie rozkurczowe (na cały układ pokarmowy) i wspomaganie wydzielania soków żołądkowych. Co więcej będzie bardzo pomocna w chorobach dróg moczowych oraz kamicy nerkowej ze względu na swoje działanie moczopędne i bakteriobójcze. Bakteriobójcza moc nalewki przydatna będzie w infekcjach oraz stanach zapalnych. Z własnego doświadczenia powiedzieć Wam możemy, że w przypadku niestrawności i różnych problemów żołądkowych działa fantastycznie a przede wszystkim pomaga i przynosi ulgę. Możemy ją serdecznie polecić. :)

Nalewka z bazylii
Nalewka z bazylii
Składniki:
- 2 garście świeżych liści bazylii (najlepiej z własnej hodowli lub ekologicznej – u nas eko)
- 0,5 litra czystej wódki 40% (wódka musi być naprawdę dobrej jakości)
Obrywamy listki z bazylii

Wykonanie:
Ważne jest to, aby zarówno bazylia jaki i alkohol, którym zalejemy zioła był dobrej jakości. Użyta wódka w równym stopniu decyduje o smaku nalewki jak i zioła. Warto o tym pamiętać. :) 
Liście bazylii należy dokładnie umyć i wysuszyć, np. w suszarce do sałaty lub ręcznikami papierowymi. Następnie wkładamy je do słoja lub butelki z szeroką szyjką, która pozwoli na późniejsze pozbycie się liści ze środka. Kolejny krok to zalanie liści wódką i szczelne zamknięcie naczynia.
Teraz pozostaje czekać
Co ważne, liście powinny być zakryte alkoholem, ale bez przesady – zwiędną i opadną, także aż tak się tym nie przejmujcie. Macerujemy w ciemnym i ciepłym miejscu przez 2 dni, np. w szafce w kuchni.
Po 2 dniach macerowania w ciemnym miejscu
Po tym czasie nalewkę filtrujemy dwukrotnie przez filtr od kawy umieszczony w lejku i przelewamy do ciemnej butelki – to bardzo ważne i przechowujemy w ciemnym miejscu. Można ją spożywać od razu. :)
Niesamowity kolor bazyliowej nalewki
Banalnie prosta i szybka w wykonaniu. Smakuje interesująco, bo to smak zupełnie inny niż znamy z świeżej bazylii. Niesamowity i aromatyczny prozdrowotny eliksir, polecamy. :)

Bazyliowe pozdrowienia,


Ania & Piotrek

piątek, 13 lutego 2015

Muffiny z sowami, czyli jak świętować Walentynki z Bibliotekarzem

Witajcie Kochani,

Już jutro Walentynki. Z jednej strony święto komercji. Wszystko ocieka czerwienią i sercami w różnych formach. Z drugiej strony każda okazja jest warta tego, by swojej drugiej połówce wyznać uczucia i zrobić coś miłego. A czy to akurat są Walentynki, czy po prostu siódma sobota w roku, bo już nie ma znaczenia.
Na wspólne świętowanie należy koniecznie mieć jakiś smaczny deser w zanadrzu. Kolacja być powinna, wiadomo i ją też łatwiej wymyślić na takie wspólne świętowanie. Ponieważ oboje uwielbiamy muffiny wszelkiej maści, dlatego też mamy dla Was propozycję walentynkowego deseru w takiej formie. Będą to muffiny z cynamonową i pomarańczową nutą. Cynamon to afrodyzjak, więc tym bardziej warto go dodać. Jego aromat przeplata się a pomarańczowymi akordami. Nos nie przejdzie obojętnie obok! Muffiny są wyjątkowe, bibliotekarskie – z sowami, czyli dla Pana Bibliotekarza jak znalazł. :) Na miły koniec wspólnej kolacji tym bardziej. :)

Muffiny z sowami z cynamonową i pomarańczową nutą
Muffiny z sowami
Biblioteczne muffiny

Składniki (na 10-12 muffinów, pieczemy ok. 20 minut w 180 °C):
- 250 g mąki
- 1 i ¼ łyżeczki proszku do pieczenia
- ½ łyżeczki cynamonu
- 60 g cukru
- po 2 łyżki suszonej żurawiny i rodzynek
- 1 jajko
- 100 ml mleka
- skórka starta z 1 średniej pomarańczy
- około 50 ml skoku świeżo wyciśniętego z pomarańczy (wykorzystajcie ten, z którego starliście skórkę)
- 6 łyżek oleju

Na sowy:
- trzy kolory glazury cukierniczej lub masy marcepanowej (u nas  żółta top glazura, natomiast czerwona i beżowa to masa marcepanowa)
- płatki czekolady na oczy sów (lub Wasza inwencja twórcza)

Wykonanie:
Zaczynamy od włączenia piekarnika. W tym czasie w jednej misce połączcie wszystkie suche składniki, czyli mąkę, proszek do pieczenia, cynamon, cukier, żurawina i rodzynki. W drugim naczyniu wymieszajcie wszystkie mokre składniki, czyli jajko, mleko, sok z pomarańczy, skórkę z pomarańczy oraz olej. Jeśli piekarnik się już rozgrzał, połączcie składniki i przełóżcie do foremek lub papilotek. Pieczcie około 20 minut w 180 °C. Gdy będą gotowe to odstawcie je do wystygnięcia.
Muffiny stygną
W tym czasie zacznijcie robić sowy. Rozwałkujcie wszystkie masy na cienkie placki. Najlepiej robi się to między dwoma kawałkami foli spożywczej, wtedy nic się do niczego nie przykleja. Przechodzimy do wycinania. Bardzo przydatne były w tym ringi, o których ostatnio pisaliśmy na naszym profilu na fb tutaj. Dużym wycinamy koło, które kładziemy na całym muffinie – będzie to tło dla sowy. Mniejszym wycinamy koło z którego odcinamy następnie górę w sposób pokazany na zdjęciu. Takie wycięte łezki przydadzą się potem na skrzydełka sówek. Układamy wysztko na muffinie i sowa gotowa. Oczy zrobione są z maluteńkich kuleczek marcepanu naturalnego (beżowego) oraz okruchów płatków czekolady.
Sowy w produkcji
Czerwona sowa

Beżowa sowa
Mina Bibliotekarza – bezcenna. :) I kto powiedział, że w walentynkowym deserze musza być serca. Sowy wystarczą. :)
Sowy na muffinach na Walentynki

Cynamonowe pozdrowienia,


Ania & Piotr

sobota, 3 stycznia 2015

Pierogi drożdżowe z kapustą i grzybami

Witajcie w Nowym Roku,

I tak niepostrzeżenie zakradł się do nas Nowy Rok. Poprzedni minął jak z bicza strzelił. Po ciuchu liczymy, że ten nowy będzie płynął nam w trochę wolniejszym tempie. Rok 2015 powitaliśmy w szampańskich nastrojach. A Wy jak go zastaliście?
Karnawał w pełni. Wykorzystajcie go tak, jak lubicie najbardziej. Czy to na spotkaniach z przyjaciółmi, znajomymi lub rodziną. A może na inny sposób w domowym zaciszu z książką lub filmem.
Mamy dziś dla Was propozycję dania w sam raz na kanałowe spotkania. Są to pierogi drożdżowe z kapustą i grzybami. Idealne na ciepło i zimno. Solo lub jako dodatek do czerwonego barszczu. Są u nas tradycją sylwestrową – muszą się wtedy znaleźć na stole. Na naszym stole wigilijnym też gościły. Smakują wybornie i mamy wrażenie, że znikają błyskawicznie ze stołu. Rewelacja! :)

Pierogi drożdżowe z kapustą i grzybami
Pierogi drożdżowe z kapustą i grzybami

Składniki na farsz:
- 1 kg kiszonej kapusty
- 2,5 szklanki suszonych grzybów leśnych (objętość mierzona na sucho) - możecie zastąpić kilogramem podsmażonych pieczarek
- 3 ziarna ziela angielskiego
- 2 liście laurowe
- 3 średnie cebule
- łyżka oleju do smażenia
- sól i pieprz do smaku

Składniki na ciasto drożdżowe:
- 500 g mąki
- 250 ml mleka
- 70 g drożdży
- 1 płaska łyżka cukru
- 1 łyżeczka soli
- 1 jajko
- olej do późniejszego smażenia

Wykonanie farszu:
Grzyby najlepiej namoczyć dzień wcześniej na noc. Następnego dnia opłukać je dokładnie pod bieżącą wodą, zalać świeżą i gotować na małym ogniu do miękkości. Zwykle około 30 minut po nocnym namaczaniu wystarcza. Jeśli stwierdzicie, że nie, to gotujcie je dłużej. W tym samym czasie kapustę kiszoną zalejcie szklanką wody, dodajcie ziele angielskie i liście laurowe. Gotujcie aż będzie miękka na małym ogniu. Gdy grzyby będą gotowe, odcedźcie je i posiekajcie drobno. Są zwolennicy mielenia czy potraktowania ich blenderem, ale naszym zdaniem najlepiej posiekać je drobno nożem – puszczą mniej wody i pierogi będą smaczniejsze. Gdy kapusta będzie miękka do wyjmijcie z niej ziele angielskie i liście laurowe i odciśnijcie. Odwar zostawcie – może się przydać do dokwaszenia farszu. Odciśniętą kapustę pokrójcie drobniej. W misce wymieszajcie grzyby i kapustę, doprawcie solą i pieprzem. Jeśli farsz będzie za mało kwaśny, dodajcie trochę odwaru z kapusty. Cebulę posiekajcie w drobną kostkę i podsmażcie na lekko złoty kolor na łyżce oleju, a następnie dodajcie do farszu. Dokładnie wymieszajcie i sprawdźcie, czy niczego mu nie brakuje. Farsz można zrobić dzień wcześniej i przechować w lodówce.
Grzyby

Gotowy farsz

Wykonanie ciasta na pierogi:
Zaczynamy od zrobienia zaczynu. W tym celu zagrzejcie lekko mleko, ale nie za bardzo. Musi być lekko ciepłe. Dodajcie cukier i 1 łyżkę mąki, a następnie wkruszcie drożdże. Wymieszajcie i odstawcie aż zaczyn urośnie – zwykle około 15 minut. Do dużej miski wsypcie mąkę, sól i lekko przemieszajcie. Następnie wlejcie zaczyn i wbijcie jajko. Zaróbcie szybko ciasto. Powinno być dość luźne. Jeśli wychodzi za sztywne, dolejcie trochę mleka. Przykryjcie ściereczką i zostawcie w ciepłym miejscu do wyrośnięcia – zwykle około 30 minut, ale to musicie ocenić sami. Ciasto powinno około 4 razy zwiększyć swoją objętość. Gotowe do dalszej pracy ciasto musi być bardzo plastyczne. Odrywamy po kawałku, wałkujemy, ale nie za cienko – tak na 2 mm, lub na oko – Ci co robią zwykłe pierogi, będą doskonale wiedzieć jak. Wycinamy koła lub kwadraty (u nas koła) wielkości dowolnej – najlepiej takie co będą potem na 2-3 kęsy, nakładamy farsz i zalepiamy tak, jak umiemy najlepiej. 
Lepimy pierogi

Smażymy na oleju na złoty kolor z obu stron. Uwaga – pierogi powinny w oleju swobodnie pływać. Wyjmujemy na ręczniki papierowe, by dobrze je odsączyć. Gotowe. Nie liczcie na to, że powstrzymacie się od natychmiastowej degustacji – pachną cudnie. Możemy podawać, tak jak lubimy najbardziej. :) Palce lizać! :)
Gotowe pierogi

Serdeczne i jeszcze noworoczne pozdrowienia,


Ania & Piotr

wtorek, 28 października 2014

Dziękujemy za ponad 10 tysięcy odwiedzin! :)

Kochani,

Dziękujemy Wam za ponad już 10 tysięcy odwiedzin na naszym blogu. :) Bardzo dziękujemy a jeszcze bardziej się cieszymy. :) 
W ramach podziękowań kwiaty przesyłamy. ;)

Kwiaty dla Naszych Czytelników

Aktualnie na godzinę 19:00 w dniu dzisiejszym, czyli 28.10.2014 nasz licznik wyglądał tak:

Nie posiadamy się z tego względu z dumy i utwierdza nas to w tym, co robimy dając jeszcze więcej "power'a" do dzielenia się z Wami naszym kucharzeniem. Obiecujemy, że będziemy gotować dalej i więcej, a rezultatami dzielić się z Wami tutaj.
Od rozpoczęcia naszej kulinarnej przygody najpopularniejsze według odsłon 3 posty to:
Tarta z kurczakiem

Niedługo szykujemy dla Was niespodziankę, ale o tym na razie cicho sza! ;) 
Idziemy napawać się radością nad filiżanką kawy. :) Wspierajcie nas dalej odwiedzając naszego bloga oraz dzieląc się z nami komentarzami  i swoimi kuchennymi doświadczeniami. Zapraszamy i dziękujemy. :)

Pozdrawiamy i miłego wieczoru Wam życzymy :)

Ania & Piotr

niedziela, 17 sierpnia 2014

Tarta z kurczakiem, pieczarkami, papryką i cukinią

Witajcie w ten długi wakacyjny weekend,

Mamy nadzieję, że trochę wykorzystaliście wakacyjnie mijający długi sierpniowy weekend. My trochę zabawiliśmy w kuchni. Z racji tego, że mieliśmy więcej wolnego czasu, zmierzyliśmy się z potrawą, która go wymaga. Mamy dla Was propozycję wytrawnej tarty z kurczakiem, która sprawdzi się jako ciepłe danie główne na obiad z przyjaciółmi. Sprawdzi się także jako placek na zimno, który można zabrać np. do pracy lub piknik. Wcześniej zaproponowaliśmy Wam tartę z owocami, którą znajdziecie tutaj. Naszą przygodę z wytrawnymi tartami dopiero zaczynamy. Ta nam bardzo smakowała i indukowała chęć do tworzenia nowych kompozycji smakowych. Dostaliśmy ostatnio od przyjaciół książkę z przepisami na wytrawne tarty oraz quiche. (Dziękujemy :) ) Mamy zatem z czego czerpać inspiracje i zbiór przepisów do testowania. Naszym zdaniem takie tarty to świetna alternatywa dla pizzy czy zapiekanek makaronowych. Polecamy i zapraszamy do zapoznania się z przepisem. :)

Tarta z kurczakiem, pieczarkami, papryką i cukinią
Tarta z kurczakiem

Składniki na ciasto kruche (na formę 30 cm):
- 300 g mąki
- 1 łyżeczka soli
- 1 jajko
- 200 g zimnego masła

Składniki na farsz:
- 500 g piersi z kurczaka
- 1 średnia czerwona papryka
- 1 mała cukinia
- 0,5 kg pieczarek
- 0,5 puszki groszku konserwowego
- 1 łyżeczka suszonego tymianku
- 1 łyżeczka suszonej Bazyli
- 1 łyżeczka przyprawy do sera feta (przywieziona z Grecji przez mamę Piotrka, w składzie są na pewno suszone pomidory, natka pietruszki, bazylia, a czy coś jeszcze to nie wiemy ;) )
- sól i pieprz do smaku
- 1 łyżka oliwy z oliwek
Przygotowanie składników

Składniki na masę do zalania tarty:
- 4 jajka
- 150 ml śmietany 30%
- 150 ml jogurtu naturalnego
- 0,5 szklanki drobno startego dojrzewającego żółtego sera (+ 0,5 szklanki do dekoracji i zapieczenia na wierzchu)
- 0,5 łyżeczki suszonego tymianku
- 0,5 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu
- 0,5 łyżeczki suszonej bazylii
Nadziewanie tarty

Wykonanie:
Ze składników na ciasto kruche zagniatamy szybko masę i wkładamy na minimum 30 minut do lodówki. Można ustawić piekarnik na 180°C i pozwolić by dobrze się rozgrzał. W tym czasie przygotowujemy sobie składniki na farsz. Zioła do przyprawienia farszu dzielmy mniej więcej na 3 części. Piersi z kurczaka kroimy na dużą kostkę i doprawiamy częścią ziół, solą i pieprzem. Smażymy na patelni bez użycia tłuszczu. Zdejmujemy, po czym na patelni lądują pokrojone w grubą kostkę pieczarki. Doprawiamy ziołami, solą i pieprzem. Gdy odparuje z nich woda, je również zdejmujemy z patelni. Na patelnię wlewamy łyżkę oliwy i podsmażamy czerwoną paprykę pokrojoną w średnią kostkę. Pamiętajmy by doprawić ją ziołami i pieprzem. Gdy zmięknie zdejmujemy z patelni. Odcedzamy groszek konserwowy – warto odsączyć go dodatkowo na ręczniku papierowym. Cukinię kroimy w cienkie plasterki lub pól plasterki. Jeśli pestki są duże, trzeba ją wydrążyć i potem pokroić. Jeśli cukinia ma ładną i cienką skórkę to ją zostawcie. Smakować będzie tak samo dobrze, a efekt kolorystyczny będzie fajniejszy. 
Dekorowanie tarty
Wyjmujemy ciasto z lodówki i wyklejamy formę do tarty. Wstawiamy je do piekarnika na 15 minut – tak by ciasto się podpiekło. Po tym czasie wyjmujemy ciasto i układamy na nim podsmażonego kurczaka, pieczarki, paprykę i groszek konserwowy. Można wszystko na cieście przemieszać dłońmi. Na wierzchu układamy ładnie plasterki lub półplasterki cukinii. Przygotowujemy teraz masę jajeczną, którą zalejemy farsz tarty. Wymieszajcie dokładnie w naczyniu jajka, śmietanę, jogurt, pół szklanki startego żółtego sera oraz tymianek, bazylię i pieprz. Taką miksturą zalejcie tartę i wstawcie ją do piekarnika na 40 – 45 minut (temperatura 180°C). Po pół godziny pieczenia posypcie wierzch tarty pozostałym żółtym serem. Będzie ładnie po zapieczeniu wyglądał na wierzchu naszego wytrawnego placka. Pałaszujcie na ciepło od razu, lub później na zimno. Smakuje rewelacyjnie. :)
Pyszna tarta z kurczakiem, pieczarkami, papryką i cukinią

Pozdrawiamy weekendowo,

Ania & Piotr




poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Pomarańczowy łosoś prosto z grilla

Witajcie Kochani,

Jak Wasz sezon grillowy. U nas patelnia grillowa nadal święci triumfy. Tym razem pomogła nam w przygotowaniu pysznego pomarańczowego łososia. Warto wybierać na grilla ryby. W naszym kraju ciągle to rzadkie zjawisko. Chętniej je zamawiamy niż robimy sami. Ilu z Was zamówiło w jakiejś restauracji grillowaną rybę? Na pewno wielu. A ilu zrobiło ją samemu? Wiemy, że wiele osób boi się grillowania ryb. A to nic strasznego ani trudnego. Dziś chcieliśmy Wam to pokazać oraz to, że taka ryba może też smakować zupełnie inaczej. Mieliśmy ochotę na cytrusową nutę i tak też się stało. Ryba wyszła pyszna, soczysta, aromatyczna i rozpływała się w ustach. Polecamy i zapraszamy do zapoznania się z przepisem. :)

Pomarańczowy łosoś z grilla
Łosoś prosto z grilla

Składniki:
- filet z łososia (taki ok. 500 g), który da się podzielić na 4 ładne kawałki
- pieprz i słodka papryka w proszku do smaku
- marynata do ryby:
  •          sok wyciśnięty z 1 pomarańczy
  •         sok z połowy cytryny
  •          skórka starta z połowy pomarańczy
  •          skórka z połowy cytryny
  •         1 łyżka oliwy
  •          2 łyżki sosu sojowego
  •          0,5 łyżeczki pieprzu
  •          0,5 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
Cytrusy do marynaty

Wykonanie:
Rybę myjemy i osuszamy ręcznikiem. Jeśli na skórce łososia są łuski, trzeba je usunąć, ale oczywiście zostawić skórę. Przekrójcie na 4 kawałki rybę i każdą porcję natrzyjcie odrobiną pieprzu i słodkiej papryki w proszku. Gdy ryba jest przygotowana to szykujemy marynatę. Do miski wlejcie sok wyciśnięty z pomarańczy i cytryny, oliwę, sos sojowy i dokładnie wymieszajcie. Dodajcie startą skórkę z pomarańczy, skórkę z cytryny, pieprz i słodką paprykę. Ponownie wymieszajcie dokładanie, zwracając uwagę by nie było grudek papryki. W takiej miksturze zanurzcie łososia skórą do góry, a mięsem w dół (tylko do zdjęcia jest odwrócony ;) ) i marynujcie przez około godzinę (minimum 30 minut). Gdy jest bardzo ciepło, możecie rybę w tej marynacie wstawić do lodówki. Największy wysiłek już za Wami. ;)
Łosoś w marynacie
Teraz tylko rozgrzewamy grill, patelnię grillową lub piekarnik (w nim koniecznie zwińcie rybę w folię aluminiową) i przystępujemy do dzieła. Wyjmijcie rybę z marynaty, ale jej za bardzo nie odciskajcie. Po prostu niech nadmiar płynu spłynie i już. Takie kawałki łososia grillują się błyskawicznie 2-3 minuty z każdej strony w zależności od grubości. Gotowe. Dla ozdoby i kontrastu smakowego podaliśmy naszego łososia z tapenadą z zielonych oliwek na którą przepis znajdziecie tutaj. Dodatki możecie wybrać dowolnie i wedle upodobań. Podaliśmy rybę z ryżem aromatyzowanym słodką papryką w proszku i fasolką szparagową. Całość pachnie cudownie, smakuje wybornie i ustach się rozpływa. Wierzcie nam, że nie poprzestaniecie na jednym kawałku. ;)
U nas pomarańczowy łosoś podany był daniem głównym. Doskonałym wstępem do takiej pysznej ryby jest znana Wam już zupa-krem, na którą przepis znajduje się tutaj (a jeśli nie znana to zajrzyjcie tam koniecznie). Smacznego łososiowania! :)
Pomarańczowy łosoś w towarzystwie ryżu, tapenady i fasolki

Aromatyczne pozdrowienia znad patelni,

Ania & Piotr


sobota, 7 czerwca 2014

Zwijaniec z piersi kurzej, czyli kurczak, szpinak & gorgonzola

Witajcie Kochani,

Czasem na obiad mamy ochotę zjeść coś więcej niż po prostu pierś z kurczaka. Czasem pojawia się chęć zaserwowania gościom czegoś innego, z malutką nutką fantazji. Nasza propozycja to zwijaniec z zielonym, czyli pierś kurczaka ze szpinakowym farszem i gorgonzolą. Jest to ciekawy pomysł na przemycenie szpinaku, którego tak rzadko gości w naszej kuchni.
Zwijańce z kurczaka.

Zwijaniec z piersi kurzej ze szpinakiem z nutką gorgonzoli podany z kaszą kuskus.

Składniki na piersi zwijane:
- 3 podwójne piersi z kurczaka
- kawałek gorgonzoli „dolce”
- opakowanie mrożonego szpinaku u formie brykietu
- 2 ząbki czosnku
- 1 duża szalotka lub 2 małe szalotki
- ok. 100 ml mleka
- 3-4 łyżki posiekanej natki pietruszki
- 2 łyżki oleju
- bulion lub woda do podlania zwijańców w naczyniu
- sól, pieprz, pieprz ziołowy do smaku

Zwijaniec ze szpinakiem.

Wykonanie:
Zaczynamy od zwijańców, bo one wymagają i najwięcej pracy oraz czasu. Porcjujemy sobie mięso tak, żeby móc je potem cienko rozbić, ale żeby się nie rozpadało. Ponieważ mieliśmy grube filety z dobrze odkarmionej kury, każda podwójna pierś dzielona była na osobne filety, a te na 2 kawałki (jakby na dwa plastry po grubości). Rozbite filety oprószone solą i pieprzem odkładamy na obok i zajmujemy się farszem. Na łyżce oleju w głębokiej patelni szklimy drobno posiekane szalotkę i czosnek, dodajemy szpinakowy brykiet i dusimy aż się kulki rozpadną. Gdy tak się stanie dodajemy trochę przypraw, natkę pietruszki i czekamy aż szpinak będzie dobry. Następnie dodajemy mleko i na chwilę zwiększamy ogień pod patelnią. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy do wystygnięcia. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 175 °C (bez termoobiegu) oraz kroimy sobie gorgonzolę w paski lub kostkę – jak nam wygodniej. My wybraliśmy gorgonzolę dolce, jeśli macie ochotę na jeszcze mocniejszy akcent serowy możecie wybrać wersję „piccante”. Jeżeli szpinakowe nadzienie wystygło, to możemy zacząć zabawę w zawijanie. Na rozbity, doprawiony kawałek mięsa kładziemy sporą ilość farszu – tak 3-4 łyżki, rozsmarowujemy na połowie kawałka i kładziemy na farszu paski lub kostki gorgonzoli w takiej ilości, jakiej chcemy. Ale uważajcie – może nam wtedy zdominować zwijaka, więc nie przesadzajcie. Mięso zwijamy dość ciasno i sztuka po sztuce układamy w naczyniu żaroodpornym wysmarowanym łyżką oleju. Pomiędzy zwijańce można powkładać liście pietruszki. Całość podlewamy niewielką ilością wody lub bulionu, przykrywamy i pieczemy w piekarniku przez około 1,5 godziny, dość często kontrolując co się w nim dzieje.
Nasze zwijańce podaliśmy z lekko pikantną i cytrusową kaszą kuskus, która była dla nich nie tylko dobrym tłem smakowym, ale także wyśmienitym kontrastem. Przepis na kaszę znajdziecie tutaj.
Taki obiad robi wrażenie nawet na wprawionych w kucharzeniu gościach. J
Zwijańce z cytrusowym kuskusem.

Szpinakowe pozdrowienia,


Ania & Piotr

Drukuj w PDF

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...